Powrót
Nadszedł dzień wyjazdu. Spakowaliśmy się, odstawiliśmy Kaloszka i wsiedliśmy na pokład naszego Bintera. Pomachaliśmy z góry Lanzarote, którą przez ten czas dosyć polubiliśmy. Po 40 minutkach byliśmy u siebie na Gran Canarii. Jeszcze tylko taxi i Welcome Home
I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o naszą krótką wyprawę na Lanzarote. Koniec wycieczki, koniec wyprawy. Jesteśmy z powrotem
Było miło, ale jednak zawsze milusio wrócić do domu

widok z samolotu