Stop beeping
Zwiedzanie zwiedzaniem, ale oczywiście nie spędzaliśmy naszych dni tylko na tym. Na przykład siedzieliśmy też czasem w pokoju hotelowym. I czasem nam się nudziło. Szczególnie zaś mężusiowi. A w pokoju było coś co go bardzo korciło - a mianowicie: Sejf hotelowy.
Cóż, jak to facet - zestaw guziczków, kombinacje cyfr. Mój misiaczek przyciskał, resetował, kasował, no po prostu - dobrze się bawił. I bawiłby się tak w najlepsze pewnie jeszcze długo, gdyby sejf nie zaczął pikać (bipać)!
Dobra, nie panikujmy. To tylko bipanie. Ale ile można? Nie da się wyłączyć, nic nie skutkuje. Nic, trzeba pójść do recepcji i przyznać się do zabawy…
Więc poszliśmy. Jesteśmy w recepcji i tłumaczymy panu: “Proszę Pana, mamy sejf w pokoju. Nie, nie wynajmujemy go, tak sobie stał. Ale się bawiłem no i on teraz pipczy i nie chce przestać. Czy ktoś może go wyłączyć?”
Na to Pan, oporny trochę w myśleniu: “No ale wynajmujecie go? W czym problem? Ale o co chodzi?”
Więc my znowu: “Nie, nie wynajmujemy. Ale on Pipczy!”
Po kilku minutach trochę bezsensownej konwersacji pan pyta: “No dobra, ale wy chcecie wynająć ten sejf?”
A na to my już nieźle wkurzeni wykrzyknęliśmy zgodnym rykiem: “Nooooooooo, we want it to STOP BEEPING!” (Nie, my chcemy żeby on przestał pipczeć!)
Wróciliśmy do pokoju, sejf nie pipczał. Ale przyszedł potem pan-serwisant i na wszelki wypadek wyciągnął z niego baterię